Pierwszy taniec „po mojemu”, czyli jak to ugryźć trochę inaczej

Dla niektórych par ten temat jest niezwykle prosty. Wiedzą, że chcą pokazać gościom przygotowaną, przećwiczoną choreografię. Chodzą na kursy, lekcje. Ćwiczą w domu, a niekiedy nawet na sali weselnej. I to wszystko jest ekstra! Jednak co w przypadku, kiedy nie czujecie się na siłach, chcielibyście „jakoś inaczej” albo najlepiej żeby w jakiś sprytny sposób ominąć ten moment.

Do akcji z podpowiedzią wkraczam ja. Często proponuję swoim parom pierwszy taniec w dyskretnej, naturalnej i nienapompowanej formie. Nazywam ją „pierwszy taniec po mojemu”. Czyli wygląda to mniej więcej tak. Goście zjedli już drugie danie, być może ruszył już deser albo słodki bufet. W tle leci sobie spokojna, bankietowa playlista do kotleta. Weryfikuję, czy jesteście już gotowi i czy sytuacja wymaga jako takiego uruchomienia parkietu. Pisząc prościej – czy goście już by chcieli potańczyć, ale czekają jeszcze, aż Młoda Para zacznie. Przed weselem umawiamy się na konkretny utwór. Nalegam, by ten utwór miał dla was jakieś szczególne, sentymentalne znaczenie. Może poznaliście się przy nim, może towarzyszył oświadczynom. Może być też taki, przy którym zaczynacie wariować, gdy jedziecie wspólnie autem i poleci w radio. Taka „wasza piosenka”. I teraz, kiedy mam już od was zielone światło, że możemy zaczynać, dyskretnie zaczynam grać ten numer. Dyskretnie to słowo klucz. Chodzi o to, by uzyskać efekt płynnego, spontanicznego przejścia do części tanecznej waszej imprezy. Bez ogłaszania wszem i wobec, bez hucznej zapowiedzi. Utwór gra coraz głośniej. Minęła pierwsza minuta. Wy go słyszycie, a wasza reakcja to: „Hej kochanie, słyszysz ten utwór? To nasza piosenka. Chodźmy zatańczyć!”. Po czym jak gdyby nigdy nic, najzwyczajniej w świecie wstajecie od stołu, idziecie na parkiet i zaczynacie spokojny, spontaniczny, WASZ taniec. Gwarantuję, że goście to zauważą i również naturalnie, po swojemu na to zareagują.

Co dalej? Tak naprawdę to tylko sytuacja wyjściowa, bo dalej może wydarzyć się wszystko. Możecie tańczyć „przytulańca” do końca utworu. Możecie zaprosić swoich gości, by do was dołączyli. Możecie nawet po takim, tylko z pozoru, „nijakim” rozpoczęciu, zaskoczyć swoich gości i zaprezentować im przecudną choreografię lub choćby kilka figur, których nauczyliście się na szybko tydzień wcześniej. Cały wasz występ ubieram w odpowiednią oprawę światłem, starając się uzgodnić wszystko wcześniej z fotografem tak, by mógł zrobić piękne zdjęcia. W odpowiednim momencie może wystrzelić konfetti. Udało się! Komunikat przez mikrofon pada dopiero w tym momencie: „Swoim pierwszym tańcem Młoda Para uroczyście otworzyła dla Państwa parkiet. Miłej zabawy!”